Pierwsze źródło wiedzy dla Polonii na całym świecie

Pierwsze źródło wiedzy
dla Polonii na całym świecie

Autor: Juliusz WOŹNY

, , , ,
Polacy w przedwojennym Wrocławiu, noszącym wówczas nazwę Breslau, nie mieli łatwego życia. Rozprzestrzeniające się szybko wśród tutejszych Niemców radykalne poglądy rasistowskie i nacjonalistyczne prowadziły do prześladowań wszelkich innych niż niemieckie grup społecznych. Przyznawanie się do polskości było aktem wielkiej odwagi – pisze Juliusz WOŹNY.
, , , ,
30 października 1944 roku do nowozelandzkiej Zatoki Wellington wpływa amerykański transportowiec „USS General George M. Randall”. Na jego pokładzie znajduje się 733 polskich dzieci, którym udało się wydostać wraz ze 105 opiekunami z Sybiru. Myśląc o deportowanych do ZSRR oczami wyobraźni widzimy przemarzniętych łagierników, karczujących tajgę. Tymczasem, z czego niewiele osób zdaje sobie sprawę, część z nich po zawarciu paktu Sikorski-Majski trafiła do Afryki, Indii, Meksyku lub Nowej Zelandii.
, ,
Była taka przyjaźń Polaka i Amerykanina, która przeszła na następne pokolenia i sprowadziła młodego Amerykanina nie tylko do Polski, ale i do wojska walczącego w wojnie polsko-bolszewickiej. Oto niezwykła historia Meriana Coopera – reżysera pierwszego filmu o King Kongu oraz miłośnika Polski i Polaków.
, ,
Powojenny Wrocław szybko stawał się swoistą reinkarnacją Lwowa – stolicy kresowej Atlantydy, przyciągając nie tylko licznych kresowych fachowców, ale zwłaszcza intelektualną elitę przedwojennej Polski. Dlaczego lwowianie wybrali akurat stolicę Dolnego Śląska, a nie inne miasta na powojennej mapie Polski?
, , ,
Gdyby nie polityczna mądrość Chrobrego Wrocław byłby dziś zupełnie innym miastem. Jego decyzja o ustanowieniu na Ostrowie Tumskim biskupstwa wysunęła miasto na pierwsze miejsce wśród innych rywalizujących ze sobą miast Śląska – pisze Juliusz WOŹNY.
, , ,
W czasie rzezi Wołyńskiej wywiozła z Krzemieńca do Krakowa kilkadziesięcioro dzieci uratowanych z pogromu UPA na polskich wioskach. Pozostała w tamtych stronach nawet po wojnie, niestrudzenie podtrzymując wśród innych Polaków na Wołyniu miłość do ojczyzny i znajomość języka polskiego. Nazywano ją nawet dlatego „Siłaczką z Wołynia”. 25 marca obchodzimy rocznicę śmierci Ireny Sandeckiej.

NEWSLETTER